www.JANUSZONYSZKIEWICZ.pl

| | | | |
J.Onyszkiewicz...

Jerzy Surdykowski o Januszu Onyszkiewiczu


Advocatus diaboli: Wszystkich, którzy mi ufają, proszę o głosowanie na Janusza Onyszkiewicza - lista nr 7.

Czujemy się dotknięci, bo film z okazji 60-lecia NATO nie wspominał o "Solidarności", której zwycięstwo w historycznym 1989 roku umożliwiło poszerzenie Sojuszu na wschód. Przykro, że podobnie potraktowano nas z okazji pięciolecia powiększenia Unii i filmik poprawiono dopiero po interwencji polskiego ambasadora.

Wkurza nas głupawa rezolucja niemieckich chadeków przypominająca "naruszone prawa" przesiedleńców, a pomijająca winę tych, którzy wojnę wywołali. Jednak nim pogrążymy się w polskiej frustracji (świat nas nie rozumie, wszyscy są przeciwko nam!), spójrzmy, jak sami siebie traktujemy?

Za parę dni najważniejsza rocznica Wolnej Polski, z okazji której trzeba głośno mówić światu, że upadek komunizmu, muru berlińskiego i czego tam jeszcze, były możliwe dzięki temu, co stało się w Polsce w sierpniu 1980 roku i czerwcu 1989. Ale związek zawodowy "Solidarność;", to jest przepraszam "PiSolidarność" ogłasza, że tego dnia zorganizuje w Gdańsku rozróbę na podobieństwo tej, którą wcześniej urządził w Warszawie usiłując wedrzeć się do sali, gdzie odbywał się zjazd Europejskiej Partii Ludowej.

Przecież nawet w polskim prawie (nie tylko w amerykańskim czy europejskim) nie ma możliwości, aby organizować demonstrację w dowolnym czasie i miejscu, a rząd ma się temu biernie przyglądać i strachliwie wycofywać na Wawel, bo tam nie dotrą zawodowi związkowcy.

Rząd zgrzeszył nie tylko tchórzostwem, bo boi się potraktować chuliganów tak jak w innych cywilizowanych krajach. Także zaniedbaniem. Lista wawelskich gości obejmuje tylko szefów rządów byłych "demoludów", oraz kanclerz Niemiec, jako dziedziczkę b. NRD. A gdzie przywódcy z całego świata, bo przecież należało miesiącami zabiegać, by przełomowa dla współczesności data dotarła do ich świadomości? A tłumy dziennikarzy? Oni będą jak zwykle rozpisywać się o tym, że prezydent i premier świętują osobno i kto stał tam, gdzie stało ZOMO. Zawiedli wszyscy nasi politycy od prawa do lewa, od rządu do opozycji.

Wielka okazja zwrócenia oczu świata na Polskę została zmarnowana przez rodzime warcholstwo. Nie darmo Churchill powiedział kiedyś o Polakach: "wspaniali w klęsce, podli w zwycięstwie". Jeśli bracia Kaczyńscy tak boją się Niemców, niech spojrzą, jak oni zgodnie i skutecznie zabiegają, by świat pamiętał tylko o berlińskim murze.

Na kogoś trzeba jednak głosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie głosując oddajemy swoje obywatelskie prawa w ręce rozwielmożnionej w dzisiejszej Polsce bylejakości i głupoty. Więc na kogo? Na PiS i byłego ministra Ziobrę? Nie daj Boże! Obiecywali rządzenie skuteczne, choć twarde, mieli rozprawić się z przestępczością i z agentami, a narobili tylko daremnego hałasu, aż odeszli w niesławie. Do tego ich strach przed Niemcami i Europą.
Mają tak samo wygłupiać się w Brukseli, tylko za lepsze pieniądze niż w Warszawie? Więc może Platforma? Też niewiele lepsi, przynajmniej w Małopolsce. Wystawili na pierwsze miejsca import z Warszawy, bo jednej pani skończyła się posada w Brukseli, a panu trzeba się było odwdzięczyć za pokrętną aferę, która utrąciła Cimoszewicza, jako kandydata na prezydenta w 2005 roku. Nigdy bym na niego nie głosował, ale nie zgadzam się na metodę. O tych, którzy w Brukseli pracowali dla Małopolski, zapomniano. No i jeszcze ostatnie afery platformerskich prominentów w Krakowie.

Dlatego wszystkich, którzy mi ufają, proszę o głosowanie na Janusza Onyszkiewicza, lista nr 7. Kandyduje z małego centrolewicowego ugrupowania, na które może nie warto byłoby głosować, gdyby nie on. W Brukseli czasu nie zmarnował, był przez pierwszą część kadencji wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego, wspierał sprawy, na których zależało tak krajowi, jak i Małopolsce. Przedtem rzecznik prasowy dawnej, prawdziwej "Solidarności", czołowa postać Unii Demokratycznej, potem Unii Wolności, minister obrony narodowej.

Z Małopolską łączą go Tatry. Z tych gór znam go od dziesięcioleci. Ale ludzie gór przynajmniej nie kłamią i nie zawodzą!

Na szczęście chociaż część stoczniowej "Solidarności" z Gdyni odcięła się od rozbijactwa gdańskich kolegów. Istnieje więc jeszcze rozum, a z nim nadzieja.

 

Artykuł ukazał się w Gazecie Krakowskiej 1 VI 2009 roku

 

 

 
copyright Biuro Poselskie J.O. 2005 | Wszelkie prawa zastrzeżone
created by gammanet | site credits