|
Relacja: www.intermaks.pl
Pięciu kandydatów do europarlamentu z najbardziej liczących się komitetów wyborczych gościło w Tarnowie. W kilkugodzinnej debacie podzielonej na dwie części przekonywali mieszkańców, że to oni najlepiej będą nas reprezentować w europejskim zgromadzeniu parlamentarnym.
Goście rozpoczęli dyskusje w kolejności alfabetycznej. Pierwszy odpowiadał Paweł Kowal z Prawa i Sprawiedliwości, miejsce drugie na liście w naszym regionie. Przekonywał, że jego kandydatura nie jest ewakuacją z partii, której spada poparcie społeczne, a swój mandat ma zamiar pełnić z przekonaniem o interesie Polski w Europie.
Z kolei kandydat Platformy Obywatelskiej, obecny europoseł Bogusław Sonik pytany był o kwestie środowiska bo i tym tematem zajmuje się w jednej z komisji. Widzi on szanse dla naszego regionu na więcej takich inwestycji jak planowana budowa elektrowni wodnej na Dunajcu w Wierzchosławicach czy powstanie farmy wiatraków w Borzęcinie.
Każdy z polityków deklarował związek z regionem małopolskim jak i z Tarnowem.
Najwięcej emocji powodowały wypowiedzi Joanny Senyszyn z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy. Na samym początku ubiegając pytania zaznaczyła, że nie jest „spadochroniarzem” i pomimo, że pochodzi z Pomorza już zamieszkała w południowej Polsce, aby poznać problemy Małopolan.
Jak podkreślała Joanna Senyszyn pracując od ponad 30 lat na wyższej uczelni zawsze stawia na młodzież. A w Europie chce się zająć między innymi funduszami na program wymiany zagranicznej studentów Erasmus.
W debacie brali udział również Janusz Onyszkiewicz z Partii Demokratycznej i Czesław Siekierski z Polskiego Stronnictwa Ludowego - obecnie posłowie w europarlamencie ubiegający się o kolejną kadencję. Kandydat PSL-u na pytanie dlaczego na liście komitetu wyborczego nie ma zdeklarowanych rolników, o których przecież interesy walczy partia odpowiedział wymijająco. Przybliżył za to starania jego kolegów polityków w pozyskiwaniu funduszy unijnych na rozwój polskiej wsi i rolnictwa.
Natomiast lider listy Demokratów podkreślał swoje dotychczasowe prace w strukturach europejskich i doświadczenie wynikłe z piastowania funkcji wiceprzewodniczącego parlamentu i komisji spraw zagranicznych. Wyraził również swoje ubolewanie nad kryzysem w przemyśle zbrojeniowym, który w dużej mierze dotyka tarnowskie Zakłady Mechaniczne.
Podsumowaniem debaty były dwie minuty dla każdego z kandydatów w których mogli zachęcić potencjalnych wyborców do oddania głosu właśnie na nich. Każdy w tym czasie podkreślał, że ważne jest, aby w ogóle pójść do urn, bo jak wynika z sondaży frekwencja może nie przekroczyć dwudziestu procent, co byłoby fatalnym sprawdzianem polskiej demokracji.
Przypomnijmy, że dyskusję udało się zorganizować dzięki pomysłowi członków Młodzieżowej Rady Miejskiej w Tarnowie. To na ich zaproszenie kandydaci pojawili się w Sali Lustrzanej i na sali konferencyjnej Urzędu Wojewódzkiego.
Pytania pochodziły głównie od tarnowskiej młodzieży i mieszkańców. Niektóre z nich otrzymaliśmy za pośrednictwem portalu Intermaks od słuchaczy radia ESKA. A nasz kolega redakcyjny Damian Mika prowadził drugą część debaty.
|