www.JANUSZONYSZKIEWICZ.pl

| | | | |
J.Onyszkiewicz...

Wzywam Ziobrę do pojedynku na argumenty!

Z Januszem Onyszkiewiczem, kandydatem Porozumienia dla Przyszłości do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Małgorzata Iskra.

Czy zamieszanie wokół przenosin części odchodów 20. rocznicy wyborów 4 czerwca do Krakowa zaburzy rytm kampanii wyborczej do europarlamentu?
To będzie zależało od scenariusza obchodów i od tego, czy pojawią się na przykład w Krakowie stoczniowcy z Gdańska. Mam też nadzieję, że obchody te nie zostaną wykorzystane do promowania jednych partii kosztem innych. Jestem przekonany, że ten dzień powinien być świętem narodowym Polaków, przypomnieniem sobie i światu, jakie wielkie znaczenie miał 4 czerwca, faktu, że to w Polsce komunizm został obalony.

Obserwuje Pan polską rzeczywistość również z perspektywy Brukseli. Czy i jak tego typu wydarzenia są tam komentowane?
Oczywiście negatywnie. A przytaczane u nas argumenty, że przecież szczytom gospodarczym towarzyszą protesty, są wynikiem niezrozumienia całej sytuacji. Podczas szczytów podejmuje się decyzje, które niektórzy mają prawo uważać za złe i przeciw nim protestować. W przypadku 4 czerwca mamy do czynienia ze świętem całego narodu.

Wybory do europarlamentu odbędą się zaledwie kilka dni później. Czy istnieje groźba, że zmęczeni tym zamieszaniem krakowianie pozostaną w domu?
Obawiam się, że jeśli te obchody nie przebiegną w sposób godny, to w całym kraju frekwencja może okazać się niska. Nawet ci ludzie, którzy deklarowali udział w wyborach, mogą odwrócić się od polityki. Tym bardziej że kampania wyborcza zaczyna być postrzegana jako negatywna. Spoty SLD i PiS mają charakter czarnego PR.

Nasze, Porozumienia dla Przyszłości, nie będą takie. Z mojego punktu widzenia niska frekwencja może byłaby korzystna, gdyż na mnie głosują ludzie świadomi tego, co robiłem w Parlamencie. Ich jest stosunkowo niewielu, ale do urn wyborczych pójdą. Przy niskiej frekwencji będą stanowić większy procent. Jednak przedkładam interes ogólny nad indywidualny. A wysoka frekwencja zbuduje silną pozycję naszej reprezentacji.


Co jeszcze można zrobić przez pozostałe trzy tygodnie, by ta frekwencja była wyższa?
Ciągle zbyt wielka jest koncentracja środków przekazu na rozmaitych sensacyjkach, że ktoś tam coś napisał na blogu, że ktoś pokazał na okładce pisma kawałek ciała, więc czy go będą geje popierać. To są tematy uboczne, natomiast naprawdę te wybory powinny być okazją do poważnej dyskusji o Parlamencie Europejskim i wspólnej Europie.

Kandydaci Porozumienia dla Przyszłości próbują to robić. Na różny sposób. Na przykład rzucam wyzwanie panu Zbigniewowi Ziobrze, wzywając go do takiej dyskusji. Uchyla się on od dyskusji z Różą Thun, twierdząc, że jako szefowa przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce jest związana ze strukturami unijnymi i że nie jest osobą znaną.

Ja nie jestem związany z żadną instytucją europejską, poza Parlamentem, ale chyba tego pan Ziobro nie może mi mieć za złe. Jestem osobą wysoko cenioną przez wyborców, co pokazał ostatni ranking. Wobec tego argument, że nie będzie dyskutować z osobą mało znaną, do mnie nie pasuje. W związku z tym chciałbym powiedzieć: panie pośle Ziobro, proszę się zdecydować na merytoryczną dyskusję.

Sytuacja, w której znajduje się Pańskie ugrupowanie, jest trudna. Czy nie żałuje Pan, że nie połączyliście sił z SLD?
Muszę przyznać, że nie żałuję. Moja partia demokraci. pl ma zdecydowanie centrowy charakter. Z SLD pod przewodnictwem pana Napieralskiego nasze drogi musiały się niewątpliwie rozejść. Na polskiej scenie politycznej jest duża przestrzeń do zagospodarowania między Platformą Obywatelską, która jest partią chadecką, a tradycyjnie lewicowym SLD.

Nasza koalicja z Zielonymi i nowoczesną lewicą ma na razie jeszcze niskie notowania, gdyż nie zdążyliśmy wypromować koncepcji. Jednak co do naszej obecności w Parlamencie Europejskim jestem optymistą.

Przed pięciu laty, jako Unia Wolności, dostawaliśmy w sondażach 2 proc. głosów, a zdobyliśmy 7,5 proc. Ludzie będą zwracali większą uwagę na nazwiska i osoby, niż na szyld partyjny. Przypomnę, że wśród dziesięciu najbardziej rozpoznawalnych i cenionych kandydatów na europosłów czwórka jest z naszej listy.


Czas na bilans. Jakie były Pana najważniejsze osiągnięcia w PE?
Jestem autorem pozytywnie przyjętego przez Komisję i Radę Europy raportu o stosunkach i negocjacjach między Unią, a Rosją. W tym raporcie jest zawarte oczekiwanie, aby wszystkie kraje Unii Europejskiej nie tylko mówiły jednym głosem w negocjacjach z Rosją, ale aby wszelkie inicjatywy polityczne wobec Rosji uprzednio konsultowały z innymi krajami.

Aby nikt nie był jakimś przedsięwzięciem zaskoczony - tak, jak my kiedyś Rurociągiem Północnym. Osobiście jestem też dumny z tego, że na forum Parlamentu zdołałem wprowadzić refleksję nad znaczeniem NATO dla bezpieczeństwa europejskiego, co znalazło odbicie w raporcie.

A były też porażki?
Nie powstał przy Parlamencie Europejskim specjalny fundusz, podobny do amerykańskiego na rzecz demokracji, który by wspierał demokrację w krajach sąsiadujących z Unią Europejską. Nie udało mi się do tego wszystkich przekonać, ale ponowię starania, jeśli znów znajdę się w Brukseli.

Czy europoseł może dyscyplinować rząd w kwestii wykorzystania przyznanych Polsce środków unijnych?

Może się okazać, że nie wykorzystamy wszystkich. Może, ale nie musi z tego coś wynikać. Polski europoseł jest w szczególnej sytuacji, gdyż nie ma ustawy, która regulowałaby jego krajowy status. Posłowi do Sejmu władze mają obowiązek udzielić odpowiedzi, nam nie. Problem ten czeka na uregulowanie. W interesie wyborców. W innych krajach Unii dawno się już z tym problemem uporano.

A czego się mogą spodziewać Małopolanie, gdy Pan ponownie zasiądzie w PE?
Chciałbym pozostać w Komisji Spraw Zagranicznych oraz wrócić do Komisji Transportu i Turystyki, gdzie funkcjonowałem przez pierwszą połowę kadencji. Sprawa transportu i turystyki jest bardzo ważna dla regionu, choćby z uwagi na atrakcyjność miast i uroczych zakątków Małopolski.

 

 
copyright Biuro Poselskie J.O. 2005 | Wszelkie prawa zastrzeżone
created by gammanet | site credits