www.JANUSZONYSZKIEWICZ.pl

| | | | |
J.Onyszkiewicz...

Jak nas widzą w europarlamencie?

Jak nas widzą w europarlamencie

źródło: Gazeta Wyborcza

 Dominika Pszczółkowska, Bruksela 2009-04-21, ostatnia aktualizacja 2009-04-21 11:17:51.0

Z nacjonalistów zmienili się w skutecznych posłów dbających o interesy całej Unii - tak polskich eurodeputowanych widzą koledzy z innych krajów

 

"Gazeta" przeprowadziła nieformalny sondaż wśród zagranicznych eurodeputowanych. Zapytaliśmy, jak oceniają pracę polskich posłów i czy nadal w Parlamencie Europejskim obowiązuje podział na "nowych" i "starych" w Unii.

Ekstraklasa

Jako najaktywniejsi Polacy najczęściej wskazywani są: Jacek Saryusz-Wolski (PO), Jerzy Buzek (PO), Janusz Onyszkiewicz (Demokraci.pl) i Józef Pinior (SdPl). Zdobywali głosy nie tylko wśród kolegów z własnych grup politycznych, lecz także od innych.

Saryusz-Wolski ceniony jest jako zdecydowany i pracowity szef komisji spraw zagranicznych. - Jest bardzo doświadczonym politykiem i dyplomatą europejskim. Umiał wyrobić sobie bardzo znaczącą pozycję - chwali go Francuz Alain Lamassoure z jego własnej grupy chadeków.

Wtóruje mu Daniel Cohn-Bendit, poseł z Niemiec i przywódca Zielonych: - Choć nie zawsze podzielam jego poglądy, bardzo go cenię. To człowiek, który dotrzymuje słowa.

Buzek zdobywa komplementy także jako kandydat na przewodniczącego Parlamentu w następnej kadencji. - Cieszy się powszechnym szacunkiem, ma umiarkowane poglądy i ciężko pracuje, co nie jest oczywiste przypadku byłego premiera - mówi Lamassoure.

Onyszkiewicz ceniony jest za doświadczenie i aktywność w polityce zagranicznej, szczególnie jeśli chodzi o stosunki z Rosją, a Pinior za inicjatywy na rzecz praw człowieka na świecie.

I liga

Na tym nie koniec dobrych polskich posłów. Nasi rozmówcy wymieniali także Jacka Protasiewicza (który zajmuje się m.in. stosunkami z Białorusią), Janusza Lewandowskiego (byłego szefa parlamentarnej komisji budżetowej) i Jana Olbrychta z PO, Genowefę Grabowską i Dariusza Rosatiego z SdPl, Marka Siwca i Andrzeja Szejnę z SLD, Marcina Libickiego z PiS, a także Andrzeja Wielowieyskiego (Demokraci.pl), który dopiero w zeszłym roku objął mandat europosła po zmarłym Bronisławie Geremku.

Wśród znanych i cenionych posłów przewija się wciąż te same kilkanaście z 54 polskich nazwisk. Nie oznacza to, że inni nie wykonują dobrej pracy. Część zajmuje się tylko jedną lub dwoma szczegółowymi dziedzinami, przez co nie jest znana wielu kolegom.

Nieobecni i "ci od flag"

Są jednak osoby, jak Adam Bielan (PiS) czy Krzysztof Hołowczyc (PO), które znane są w Polsce, lecz zupełnie nieznane w Strasburgu i Brukseli. Albo nie stawiają się na posiedzenia, albo przyjeżdżają tylko na głosowania, lecz poza tym prawie nie pracują.

Są także tacy polscy posłowie, którzy zdaniem większości eurodeputowanych, z którymi rozmawialiśmy, raczej szkodzą, niż pomagają Polsce i całej UE.

- Niektórych ultrakonserwatywnych posłów z Polski nie cenię i nie jestem w stanie odbyć z nimi normalnej rozmowy - mówi liberalna holenderska eurodeputowana Sophie in 't Veld. Nie potrafi wymienić nazwisk. Twierdzi, że to "ci, którzy mają na biurkach małe polskie flagi".

Chodzi o posłów związanych z LPR. Flagi to na sali plenarnej w Strasburgu ewenement. Posłowie siedzą według przynależności politycznej, a nie narodowej, co ma symbolizować m.in., że służą całej Unii. W ślad za Polakami narodowe flagi zaczęli czasem wystawiać niektórzy Brytyjczycy i Czesi.

- Pan Maciej Giertych, który publikuje swoje pamflety o cechach biologicznych odróżniających Żydów, jest symbolem Polski, która zatrzymała się daleko w przeszłości - mówi wprost Cohn-Bendit.

Zintegrowani i izolowani

Na początku kadencji obecność skrajnie prawicowych polskich posłów niepokoiła zachodnioeuropejskich kolegów. Dziś prawie wszyscy zgadzają się jednak, że większość Polaków zintegrowała się z resztą i pracuje na rzecz całej Unii. - Stali się bardziej racjonalni. Ekstremiści są o wiele bardziej izolowani - mówi in' t Veld.

- Starsi imponują doświadczeniem i swoimi osobistymi historiami, młodsi są bardzo aktywni - komplementuje włoski poseł polskiego pochodzenia Jas Gawronski.

Przedstawiciele skrajnej prawicy należący do marginalnych grup uważani są dziś raczej za element folkloru. - Także z Francji mamy takich posłów jak np. Jean-Marie Le Pen - mówi Lamassoure. - Izolując się i zabiegając tylko o polskie interesy, są po prostu nieskuteczni - dodaje austriacki socjalista Hannes Swoboda.

Wiele zależy jednak od poglądów politycznych. Duńczyk Jens-Peter Bonde był szefem grupy Niepodległość i Demokracja (niedawno zrezygnował z mandatu). Uważa, że Polacy zbyt słabo bronią interesów swojego kraju. - Gdy dyskutowano o pierwiastku [systemie głosowania, który proponowała Polska], poparłem go tylko ja, z Polaków odezwali się bardzo nieliczni - wspomina. Chwali posłankę Urszulę Krupę i Witolda Tomczaka (LPR) oraz Marcina Libickiego (PiS).

Wschód, historia, Geremek

Generalnie polscy posłowie wyrobili sobie jednak niezłą markę. Ich "znakiem firmowym" jest duże zainteresowanie stosunkami ze wschodnimi sąsiadami i wiedza na ten temat. Wspólnym rysem posłów z Polski i republik bałtyckich jest też walka o postrzeganie historii, w szczególności o to, by Europa dostrzegła ogrom zbrodni stalinowskich i komunistycznych.

Kiedy dla europosłów namacalne stało się, że Unia się rozszerzyła? Najczęściej wspominają kandydaturę Bronisława Geremka na przewodniczącego parlamentu.

W 2004 r. został zgłoszony przez swoją grupę liberałów i uzyskał 208 głosów. Wybrano Hiszpana Josepha Borella. Ten ostatni nie okazał się zbyt dobrym przewodniczącym i dziś wiele osób żałuje, że nie wybrano Geremka.

- To miał być symbol, że Polska znalazła się w sercu Europy. Bardzo żałuję, że inni nas nie poparli - mówi brytyjski liberał Andrew Duff.

- To był Polak o prawdziwej duszy Europejczyka. Mieliśmy wrażenie, że wracał do siebie. Wiem, że Polacy nie będą już mieli szansy na niego zagłosować, ale nigdy nie dość tego powtarzać - wtóruje mu Cohn-Bendit.



W nieformalnym sondażu "Gazety" wzięli udział Alain Lamassoure, Jas Gawronski i Vytautas Landsbergis z grupy chadeków, Hannes Swoboda, Jan Marinus Wiersma, Barbara Durkhop z grupy socjalistów, Andrew Duff i Sophie in' t Veld z grupy liberałów, Jens-Peter Bonde, który do niedawna szefował grupie Unia na rzecz Europy Narodów, i Daniel Cohn-Bendit, przewodniczący grupy Zielonych
Dominika Pszczółkowska, Bruksela

 

 
copyright Biuro Poselskie J.O. 2005 | Wszelkie prawa zastrzeżone
created by gammanet | site credits